Dzień dobry, Moniko.
W kryzysie warto mieć u swego boku zaufanego człowieka. Kogoś, kto wysłucha, doradzi i będzie wspierał. Jego brak prędzej czy później może nas doprowadzić do całkowitego wyczerpania psychicznego.
Osobom, które dotąd nie znalazły powiernika w zespole lub poza nim, polecałbym nawiązanie kontaktu z mentorem – kimś doświadczonym, a zarazem życzliwym, chętnie dzielącym się swoim doświadczeniem.
Czy kryzys wzmacnia?
Drażni mnie lansowany często pogląd, że każdy kryzys wzmacnia, ma sens, prowadzi do czegoś dobrego.
Niektóre wzmacniają, inne prowadzą do czegoś dobrego. A jeszcze inne niszczą i pozostawiają zgliszcza. I niekoniecznie dlatego, że nie potrafimy się z nimi obchodzić, lecz dlatego, że ich przebieg zależy od wielu czynników, a przede wszystkim od ludzi, którzy są różni i nieprzewidywalni.
Oblicza kryzysu
Kryzys błyskawiczny
To zaskakująca sytuacja, której trzeba zaradzić od razu. Główną rolę w rozwiązaniu problemu odgrywa nasza intuicja, doświadczenie w podobnych sprawach i odwaga do zdecydowanego działania.
Kryzys narastający
Rodzi się powoli – z drobnych nieporozumień, niejasnych komunikatów, niewypowiedzianych pretensji. Najczęściej dostrzegamy go dopiero wtedy, gdy atmosfera w zespole gęstnieje.
Tutaj kluczowa jest czujność i wczesna reakcja: rozmowa, wyjaśnienie, korekta.
Zignorowany problem może zamienić się w otwarty konflikt.
Kryzys strukturalny
To sytuacja, w której problem nie leży w emocjach, lecz w organizacji.
Brak jasnych zasad, obowiązków czy kanałów komunikacji prowadzi do napięć, nawet wśród osób o najlepszej woli. W takim przypadku nie pomoże ani intuicja, ani mediacja – potrzebna jest zmiana systemu, a nie ludzi.
Kryzys osobisty dyrygenta
Najtrudniejszy do rozpoznania, bo rozgrywa się wewnątrz nas. To chwila, w której zauważamy, że wyczerpała się nasza siła, cierpliwość, motywacja, poczucie sensu. Potrzebne jest odzyskanie równowagi w sobie – odpoczynek, rozmowa, złapanie dystansu. W poprzednich odcinkach „24 czwartków” odnajdziesz wskazówki, jak to zrobić.
Jak poradzić sobie z kryzysem?
1. Złapanie dystansu
Dystans to podstawa.
Chroni przed działaniem impulsywnym i nieprzemyślanym.
Pozwala opaść emocjom.
Daje szansę na skonsultowanie sprawy z zaufaną osobą lub osobami.
Czasem bardzo trudno go złapać. Jeśli ktoś zranił nas głęboko, niesprawiedliwie potraktował lub jeśli zdarzyło się coś, co nas przygniotło bądź spowodowało długotrwały stres, możemy zatrzymać się w martwym punkcie żalu, pretensji, złości czy przerażenia. Jak z niego wyjść?
Uświadamiając sobie, że ta sprawa, ten człowiek, a nawet ten zespół to nie całe nasze życie.
Robiąc dla siebie jak najwięcej dobrego, czegoś co lubimy, co przynosi nam ulgę, radość, przyjemność i satysfakcję.
Udając się w miejsce (duchowo lub fizycznie), które koi i uspokaja. Warto mieć takie miejsce, stan, czynność. I wracać tam za każdym razem, gdy spotyka nas coś naprawdę trudnego.
Akceptując to, że całkowite opadnięcie emocji, które nas ogarnęły, może nie być możliwe. Już samo to sprawi, że poczujemy ulgę i zyskamy odrobinę przestrzeni do dalszego działania.
2. Spokojna analiza
Na sytuację kryzysową trzeba patrzeć z różnych perspektyw. Dzięki temu można dostrzec szczegóły niewidoczne z perspektywy dominującej, domyślnej, czyli naszej własnej. To z kolei pozwala lepiej dopasować rozwiązanie.
Jeśli złapaliśmy już dystans, zapewne zajęło to trochę czasu. Drugie tyle będzie nam potrzebne na spokojną, rzeczową analizę sytuacji. Czas jest po prostu niezbędny.
3. Działanie
To niełatwy etap. Często oznacza podjęcie trudnych decyzji, których rezultaty możemy przewidywać, ale nie możemy być ich pewni. Czasem oznacza konfrontację z osobą bądź grupą osób.
Na tym etapie sprawdzi się:
rozmowa,
list, mail, przemyślany SMS,
zakomunikowanie decyzji z uzasadnieniem,
stworzenie sprzyjających okoliczności, w których kryzys zostanie omówiony w spokoju,
twarda decyzja bez zbędnych uzasadnień i wyjaśnień,
świadome zaniechanie działania.
Każdy kryzys rządzi się swoimi prawami. Rozmowa, wyjaśnienie i omówienie wydają się zazwyczaj najlepszym rozwiązaniem.
Czasem jednak znajdujemy się w sytuacji, w której trzeba zakończyć etap chaosu, wzajemnych animozji czy narastającej frustracji jedną twardą decyzją. Niezależnie od tego, że nie wszystkim się ona spodoba. Dochodzimy niekiedy do stanu, w którym każdy pragnie już tylko powrotu porządku i spokoju. I bywa, że zespół czeka na krótką i konkretną decyzję lidera. Bez rozwadniania i zbędnych wyjaśnień.
Niekiedy zaś decyzji należy zaniechać, przynajmniej na początkowym etapie. To czas, w którym zespół musi sam się oczyścić, poczuć problem, odnaleźć przyczynę, doświadczyć skutków. Dla nas, jako liderów ważne jest to, by nie stracić procesu z pola widzenia i zachować czujność. Samooczyszczanie nie trwa wiecznie, a pozostawione bez kontroli na dłużej, łatwo może pogłębić i tak już trudną sytuację.
4. Refleksja na przyszłość
Warto pamiętać, że jeśli kryzys rzeczywiście ma nas czegoś nauczyć, będzie to możliwe tylko poprzez refleksję, wyciągnięcie wniosków, zanotowanie kluczowych przemyśleń.
Rozwiązywanie trudnych sytuacji kosztuje. Szkoda byłoby zaczynać od zera kolejnym razem. To właśnie dlatego potrzebujemy spokojnej refleksji i łatwo dostępnych notatek na przyszłość.
Nie uważam się za specjalistę od rozwiązywania kryzysów, choć niejeden już przeżyłem. Ale jako lider i dyrygent, muszę się z nimi liczyć i radzić sobie w nich najlepiej jak potrafię. Bez wątpienia każdy kryzys wzbogaca nasze doświadczenie i wiedzę. O ile oczywiście wyciągniemy z niego konstruktywne wnioski.
Pamiętaj, że każda trudna sytuacja przeminie. To, co pozostawi po sobie, w dużej mierze zależy od nas samych. Moja rada? Nauka dystansu, spokoju i budowanie prawdziwej pewności siebie.
Pocket Masterclass #8
Dobór repertuaru jest jednym z kluczowych elementów rozwoju zespołu. Podstawowe kryteria to: poziom i możliwości zespołu (pozwól śpiewakom cieszyć się śpiewem, a słuchaczom doświadczyć piękna muzyki wokalnej), cele rozwojowe chóru oraz dobry gust lidera. Nie musisz próbować wszystkiego. Nie musisz podążać za trendami, nie musisz realizować czyichś ambicji. Sięgaj po to, co Cię fascynuje, pociąga, intryguje. Po to, co do Ciebie przemawia.

Dodaj komentarz