S01E02 – Albo Ty, albo oni. Wybór należy do Ciebie

Dzień dobry, Moniko.

Jeśli jesteś ze mną od początku, zapewne pamiętasz trzystopniową strategię budowania prawdziwej siły, którą opisałem podczas naszego pierwszego spotkania.

Świadomość

Dostrzeganie sygnałów

Budowanie odporności

To uproszczony schemat metody SCAN, którą stosuję z powodzeniem w sprawach wymagających rozwiązania, zmiany, czy po prostu analizy. O tej niezwykle skutecznej metodzie opowiem szczegółowo innym razem.

Dziś, gdy ustaliliśmy już, na czym rzeczywiście polega siła lidera, dokonamy ważnego wyboru. Dzięki niemu raz na zawsze określisz swoją relację energetyczną z zespołem. Kiedy to zrobimy, już nigdy nie zechcesz jej zmienić. Gwarantuję.

Polecany przeze mnie model wymaga świadomości, czujności i konsekwentnej pracy. Zmienia jednak tak wiele, że naprawdę warto go wdrożyć.
Trzy modele relacji energetycznej
1. Nie mam strategii, po prostu działam

Być może masz sporo pomysłów, ale ich realizacja kosztuje zbyt wiele. Brakuje Ci sił i czasu. Zaczynasz z pięknymi planami, ale kończysz z umiarkowaną satysfakcją. Czasem jest wspaniale, ale częściej tak sobie.

A może jest odwrotnie – naprawdę chcesz coś osiągnąć, ale nie wiesz jak. Brak Ci pomysłu, planu, strategii, sposobów i sprawdzonych metod. Twoja relacja z zespołem zaczyna sprowadzać się do nieciekawej rutyny regularnych prób, która bardzo odbiega od Twoich marzeń.

Ten model prowadzi donikąd. Jeśli opisuje Twoją sytuację, czas na zmiany.
2. Dbam o zespół, nie myśląc o sobie

Poświęcasz się całkowicie dla swojego zespołu, oddajesz mu serce i czas, ale czujesz się z tym coraz gorzej. Często myślisz, że to już za wiele. Sformułowania „jakoś muszę to wszystko ogarnąć”, „nie trzeba było się tego podejmować”, „byle do końca tygodnia”, „byle do wakacji” stają się Twoją codziennością. Robisz wiele i, owszem, widzisz efekty, ale zarazem czujesz się fatalnie i zaczyna Cię to bardzo frustrować. Coraz częściej zadajesz sobie pytanie, po co to wszystko.

Czy naprawdę ktoś tak robi? Tak! Wielu z nas. Z różnych powodów: poczucia misji, potrzeby uznania, wdrukowanego schematu, braku refleksji itd.
Problem? Wyczerpujesz swoje zasoby i bez wątpienia tracisz skuteczność.
Efekt: Prowadzisz swój zespół na wysokogórski szczyt bez energii i motywacji. Jak myślisz, jak się to skończy?
3. Dbam o siebie, by lepiej dbać o zespół

Tu chciałbym się zatrzymać. Dotarliśmy bowiem do tajemnicy dzisiejszego spotkania. Modelu, który w mojej opinii jest najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie i dla Twojego zespołu. To model, w którym na pierwszym miejscu stawiasz siebie, ale paradoksalnie nie ma w tym ani grama egoizmu. Zadbanie o siebie jest znakomitym środkiem do osiągnięcia wielu celów – efektywności pracy własnej i zespołu, lepszej kondycji psychofizycznej, znacznego rozbudowania możliwości i, ostatecznie, ogromnej satysfakcji. Zyskują wszyscy – zarówno Ty, jak i Twoi śpiewacy.

Nasza kultura i wychowanie nie nauczyły nas postrzegać takiej postawy jako właściwej, odpowiedzialnej i budującej. Wielu z nas słyszało, że dbanie o siebie, stawianie granic, poświęcanie czasu na rozwój osobisty to egoizm. Tymczasem wiele badań poświęconych przywództwu przeczy takiemu postrzeganiu sprawy. I nie ma co ukrywać – zdrowy rozsądek i intuicja również podpowiadają coś innego.
Pięć wniosków z badań naukowych

1. Samoregulacja – kontroluj emocje, zapewnij oparcie

Dyrygent kontrolujący swoje emocje budzi większe zaufanie i skuteczniej motywuje zespół. Drogą do osiągnięcia tego celu może być praktyka uważności, która obniża stres i ułatwia podejmowanie rozsądnych decyzji. Praca nad sobą to trudne, ale zarazem wzniosłe i piękne zadanie, które potrafi zmieniać nasze postrzeganie rzeczywistości.

2. Energia – naładuj siebie i zespół

Energia dyrygenta szybko się wyczerpuje, jeśli nie dba on o regenerację. Brak odpoczynku lidera obniża efektywność całego zespołu. Dyrygenci, którzy dbają o sen i odpoczynek, są mniej narażeni na wypalenie. Sprawdź aktualne badania, ale moim zdaniem siedem godzin snu to raczej niezbędne minimum.

3. Granice, które chronią – nie tylko Ciebie

Dyrygenci jasno komunikujący swoje granice zwiększają poczucie bezpieczeństwa w zespole. Jeśli zawsze mówisz „tak” – jest to nie tyle elastyczność, co brak priorytetów. Jasne ramy czasowe i priorytety pomagają uniknąć przeciążenia.

4. Rozwój osobisty – inwestycja, która się zwraca

Dyrygenci inwestujący w swój rozwój osiągają lepsze wyniki i skuteczniej motywują zespoły. Nawet kwadrans dziennie na naukę nowych umiejętności może przynieść wymierne efekty. Jakie? Choćby lepsze zarządzanie emocjami podczas prób. Uczyć możesz się bowiem, dla przykładu, zarówno partytury, jak i medytacji. Jedno i drugie przyniesie sporo korzyści.

5. Rutyny i rytuały – klucz do stabilności

Stałe rytuały zmniejszają ryzyko wypalenia i wspierają efektywność. Jeśli musisz za każdym razem „wymyślać siebie na nowo”, tracisz cenne zasoby poznawcze.

Spis wykorzystanych publikacji

Teraz, gdy badacze tematu oraz uznani publicyści potwierdzili naszą intuicję i wstępne założenia, zastanówmy się…
Co możesz zrobić dla siebie
Jedz, pij i milcz

🔹 Jedz: Dopasuj posiłki do czekających Cię wyzwań.

Lata pracy nauczyły mnie, że przed próbą nie warto jeść za dużo. Uważaj jednak, by nie przekroczyć granicy frustrującego głodu. Zrobi się wówczas nieciekawie. Nerwy, niecierpliwość, słabsza koncentracja, czy ból głowy nie są nam potrzebne. Warto o tym pomyśleć, gdy mija druga godzina próby.

Polecam również umiar w dniu koncertu. Na pewno zauważasz, że emocje karmią nas wystarczająco dobrze. Nie myślimy wówczas o jedzeniu, za to dużo lepiej się koncentrujemy. Głód daje o sobie znać dopiero jakiś czas po zakończeniu koncertu.

Wszystko zależy jednak oczywiście od Twojego trybu życia, godzin pracy oraz indywidualnego zapotrzebowania.

Pytania:

Co musisz zjeść, by mieć energię na dłużej?

Po czym czujesz się dobrze fizycznie i psychicznie?

Czy solidny obiad w dniu koncertu to dobry pomysł?

Czy warto pomyśleć o przekąskach, które będą zawsze pod ręką?

🔹 Pij: Coś do picia miej zawsze pod ręką.

Co tu kryć – zazwyczaj pijemy za mało. A to odbija się na naszym samopoczuciu. W moim gabinecie, przed każdą próbą i koncertem czeka na mnie dzbanek wody. Stoi przy biurku. Dzięki temu nie tylko nie znika z mojego pola widzenia, ale także jasno wskazuje, czy piję, czy nie. Staram się, by po próbie dzbanek był pusty.

Pytania:

Czy pijesz wystarczająco dużo i czy znasz swoje niezbędne minimum?

Co pijesz i czy Ci to służy (która to już kawa tego dnia)?

Czy nie warto wprowadzić nawyku w postaci stojącego w pobliżu dzbanka z wodą, ładnej butelki podręcznej lub przypomnień o piciu? Czasem wystarczy karteczka w miejscu, w którym masz szansę coś wypić.

🔹 Milcz: Sekret mnicha, czy raczej Twoja supermoc.

Potrzebujesz czasu dla siebie i tylko dla siebie. By w spokoju pomyśleć (lub nie myśleć), pooddychać, napić się, zjeść, pójść do toalety. Krótko mówiąc – jeśli ogłaszasz przerwę, to także dla siebie. Bezwzględnie. Niech nikt nie przeszkadza Ci w tym czasie.

Nie namawiam do stania się odludkiem, zwłaszcza gdy otaczają Cię sympatyczni i życzliwi ludzie. Znajdź dla nich czas, ale najpierw odpowiedz na pytanie, czego TY potrzebujesz.

Ja staram się korzystać z drogi do pracy. To mój poranny czas na milczenie i myślenie. Lubię przyjechać do filharmonii wcześniej. Mogę wtedy w ciszy przygotować się do próby, poczuć spokój i skupienie.

Mam też niebywałe szczęście – mieszkam w sercu lasu. Zieleń, cisza, szum wiatru i słońce migoczące wśród gałęzi sprzyjają myśleniu i regeneracji.

Sugestie:

Rozpoczynając przerwę w próbie zastanów się, czego w tym momencie najbardziej potrzebujesz.

Jeśli kontakt z ludźmi dodaje Ci sił, odpręża, podnosi poziom energii – połącz go z zadbaniem o siebie.

Choć goni nas czas

Planowanie z wyprzedzeniem oszczędzi Ci mnóstwa energii, obniży poziom stresu i pozwoli osiągnąć znacznie lepsze efekty.

Dbaj o to, by nie nakładać na siebie za dużo na raz. Na etapie kreacji i planowania, łatwo o naiwny optymizm: będzie super, poradzimy sobie, ogarnę to, zrobię to wszystko po kolei według planu. Nic z tych rzeczy. Plany zazwyczaj pozostają planami, a etap realizacji znacząco się od nich różni. To życie. I nie masz na to większego wpływu. Dlatego planuj mądrze i roztropnie.

Sugestie:

Korzystaj z kalendarza i prowadź go bez „artystycznego zacięcia”. Niech będzie uporządkowany niczym u najwybitniejszego managera.

Regularnie znajduj czas na analizę dokonań i planowanie – dnia, tygodnia, najbliższych miesięcy. Tylko tak dostrzeżesz sprawy, które mogą się potoczyć źle, jeśli nie usiądziesz do nich z wyprzedzeniem.

Priorytetyzuj zadania. Nie wszystko jest ważne i pilne.

Pamiętaj, że nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. Pielęgnuj wewnętrzną zgodę na nieprzewidywalne.

Do serca

Potrzebujesz osoby, której możesz powiedzieć wszystko. Która nie tylko wysłucha, zrozumie i poradzi, ale także zna Ciebie, Twoje problemy, Twą osobowość. To naprawdę bardzo ważne. Ja mam taką Osobę i, szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, jak miałbym funkcjonować bez Niej. W chwilach trudnych, których na mojej artystycznej drodze nie brakowało, była zawsze najwspanialszym oparciem, jakie mógłbym sobie wyobrazić.

Ważni są też przyjaciele, z którymi możesz się spotkać i porozmawiać, niekoniecznie o muzyce. Tacy, z którymi miło spędzasz czas, dzięki którym odzyskujesz energię.

I wreszcie zwierzęta, które zawsze na nas czekają, dając radość i ciepło (to zewnętrzne i to wewnętrzne). Choć milczące, potrafią ukoić nerwy i wnieść w naszą codzienność sporo czułości i radości. Od roku w naszym domu mieszka Timek – posokowiec bawarski przygarnięty z warszawskiego Palucha. Jest cudownym psiakiem. Jeśli chcesz go poznać, zapraszam na moje profile na Instagramie i Facebooku. Na pierwszym z nich pojawia się regularnie, na drugim zapewne niebawem zacznie.

Cisza, roślinki i sen

No właśnie, jak już wspomniałem, polecam szczerze i od serca kontakt z naturą. Cisza i przyroda znakomicie się rozumieją. Obie otulą Cię spokojem, którego potrzebujesz. To Twoje naturalne środowisko, nawet jeśli myślisz, że to nie dla Ciebie.

Śpij dobrze i długo. Wiem, łatwo powiedzieć, kiedy wszystko sprzysięga się, by noce były jak najkrótsze. Wiem. Ujmę to zatem tak: wysypiaj się, kiedy tylko możesz. Zadbaj o czas przed snem. Telefon zostaw poza sypialnią, a przynajmniej poza zasięgiem wzroku. Ja staram się wyrobić taki nawyk – gwarantuję, że już drugiego dnia poczujesz różnicę.

Dbaj o siebie, by lepiej dbać o zespół

Moje doświadczenia wskazują, że dbanie o własną energię, emocje i rozwój to klucz do skutecznego przywództwa i ogromnej satysfakcji z prowadzenia zespołu. Praca nad sobą, swoimi emocjami i nawykami, jest długa i niełatwa, ale każde, nawet drobne osiągnięcie, poprawia samopoczucie i utwierdza w poczuciu podążania dobrą drogą.

Z niecierpliwością czekam na Twoje spostrzeżenia i sposoby działania, które sprawdzają się w Twojej pracy z chórem i codziennym życiu. Napisz do mnie, odpowiadając na tę wiadomość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *