S01E22: Dlaczego błąd nie musi być porażką

Dzień dobry, Moniko.

Myli się każdy z nas. Bez wyjątku.
Różnimy się nie tym, czy popełniamy błędy, lecz jak do nich podchodzimy – zanim się wydarzą i po fakcie.

Błąd sam w sobie nie jest kompromitacją. Nie musi być też dowodem niekompetencji. Staje się problemem dopiero wtedy, gdy wynika z ignorancji albo gdy – mimo oczywistych sygnałów – idziemy w zaparte, broniąc go jak własnej tożsamości.

Warto rozróżnić dwie sytuacje:

Błąd wynikający z decyzji podjętej w dobrej wierze, na podstawie dostępnej wiedzy, doświadczenia i czasu.
Błąd wynikający z lekceważenia, pośpiechu, braku refleksji lub niechęci do uczenia się.

Ten pierwszy jest nieunikniony i – paradoksalnie – potrzebny.
Ten drugi bywa wstydliwy, ale nie dlatego, że się wydarzył, tylko dlatego, że był możliwy do uniknięcia.

Dojrzałość polega na tym, by umieć te dwie sytuacje od siebie odróżnić.
Jak zmniejszać prawdopodobieństwo błędów

Nie istnieje sposób, który błędy wyeliminuje. Istnieją natomiast strategie, które zmniejszają ich liczbę i ciężar:

Zatrzymanie się przed decyzją – nawet krótkie. Jedno pytanie: czy mam wystarczająco danych, by zrobić/ustalić/powiedzieć to właśnie teraz?
Konsultacja – nie jako oznaka słabości, lecz świadomości ograniczeń. Jedna rozmowa potrafi oszczędzić tygodnie prostowania skutków.
Oddzielenie emocji od decyzji – im silniejsze emocje, tym większe ryzyko błędu. Warto to po prostu wiedzieć.
Świadomość własnych schematów – każdy z nas zna obszary, sytuacje, w których myli się częściej. Ignorowanie tego faktu mnoży niepotrzebne pomyłki.

Powiedz to sobie

Pierwsza reakcja po błędzie bywa najtrudniejsza. Pojawia się skrępowanie, wstyd, napięcie. Czasem myśl: jak mogło mi się to zdarzyć?

Warto wtedy świadomie zatrzymać wewnętrzny monolog i powiedzieć sobie trzy zdania:

„To się zdarza, tak bywa.” – bez dramatyzowania, ale także bez fałszywego umniejszania.
„Sprawdzę, co dokładnie poszło nie tak.” – nie „kim jestem”, skoro popełniam błąd, tylko po prostu: „co się wydarzyło”.
„Wyciągnę z tego wnioski.” – nie po to, by się ukarać, lecz by następnym razem działać mądrzej.

To proste zdania, które zmieniają kierunek myślenia: z emocji na odpowiedzialność.
Powiedz to innym

Po błędzie najważniejsza jest klarowność:

Nazwać pomyłkę wprost.
Wziąć za nią odpowiedzialność w zakresie, w jakim rzeczywiście jest nasza.
Powiedzieć, co zrobimy, by naprawić sytuację lub uniknąć jej w przyszłości.

Nie tłumacz się „na zapas”.
Nie przerzucaj winy.
Nie teatralizuj przeprosin.

Spokój i rzeczowość działają lepiej niż nadmiar słów.
Wnioski – trzy pytania

Wyciąganie wniosków nie polega na długim rozpamiętywaniu ani na składaniu sobie wielkich obietnic. Najczęściej wystarczą trzy spokojne pytania, zadane już po opadnięciu emocji:

Co zawiodło – konkretnie?
​Nie „wszystko”, nie „ja”, nie „okoliczności”, tylko konkretny element: decyzja, założenie, komunikacja, pośpiech, brak sprawdzenia.
Czy coś umknęło mojej uwadze?
​Czasem pojawiają się sygnały ostrzegawcze, które lekceważymy.
Co mogę zrobić inaczej następnym razem?
​Wystarczy jedna rzecz. Nie nowy system działania, nie rewolucja. Jedna zmiana, którą da się faktycznie wprowadzić.

Wnioski mają sens tylko wtedy, gdy przekładają się na praktykę. Jeśli po trzech miesiącach powtarzamy ten sam błąd w identycznej formie, to znaczy, że wniosków tak naprawdę nie było – była tylko pobieżna refleksja.

Błędy nie mają zniknąć. Mają nie powtarzać się w nieskończoność w tej samej postaci.
Gdy ktoś czeka na Twój błąd

W każdym środowisku znajdziesz osoby, które czekają na Twój błąd, by coś Ci (lub sobie) udowodnić, podważyć autorytet, a czasem nawet upokorzyć.

Warto pamiętać:
to nie mówi wiele o nas. Mówi za to bardzo dużo o takiej osobie.

Ludzie, którzy potrzebują cudzych potknięć, by poczuć się lepiej, zazwyczaj nie radzą sobie ani z własnymi błędami, ani z cudzym sukcesem. Błąd drugiego człowieka jest dla nich narzędziem, a nie okazją do wspólnego wzrastania czy wsparcia w rozwiązaniu problemu.

Najrozsądniejsza postawa wobec takich osób to:

trzymać się twardych faktów,
zachować godność i klasę,
nie wchodzić w grę emocjonalną,
nie zapominać o potędze autoironii.

Nie trać energii na nieomylność

Nieomylność to mit.
Oczekiwanie jej – wobec siebie lub innych – prowadzi albo do paraliżu, albo do arogancji.

Prawdziwa siła polega na tym, by:

mylić się bez paniki,
poprawiać bez samoupokarzania,
rozwijać się bez udawania, że już wszystko wiemy.

I dalej iść obraną drogą w spokoju i akceptacji, pamiętając, że nie myli się tylko ten, kto niczego nie robi. 😊

Jeżeli ten temat jest Ci bliski, możesz do mnie napisać – chętnie poznam Twoje spojrzenie na problematykę błędów i pomyłek oraz sposoby radzenia sobie z nimi. ✉️

Jeszcze raz – wszystkiego, co najlepsze w nowym roku! ✨

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *