Dzień dobry, Moniko.
Złość to jedna z podstawowych emocji, trudno nam ją jednak zaakceptować. Nie lubimy, gdy ktoś złości się na nas. Wiemy też, że sami nie powinniśmy bezrefleksyjnie okazywać złości.
Dla nas, liderów, opanowywanie złości jest jedną z najważniejszych umiejętności. Problem w tym, że jeśli nawet osiągniemy w tej dziedzinie mistrzostwo, złość nie rozpłynie się w powietrzu. Nie zniknie. Będzie nas pożerać od środka bez naszej świadomości, aż nadejdzie chwila, w której zorientujemy się, że od dłuższego czasu dzieje się z nami coś złego.
Dziś opowiem o rodzajach złości i jej… zbawiennej roli w Twoim życiu. Opowiem o tym, jak złość może prowadzić do przemiany i zaproszę Cię do wykonania ćwiczenia, które może stać się dla Ciebie drogowskazem.
W oparach złości
Złość dzielę na dwa podstawowe rodzaje:
złość na innych
złość na siebie.
Złość na innych płynie w stronę innych osób, sytuacji, warunków pracy i życia. Jest czytelnym sygnałem braku wewnętrznej zgody na to, co się dzieje. Zerknijmy zatem na ten wycinek życia, którym jest Twoja praca z zespołem:
Twoi śpiewacy kolejny raz się spóźniają.
Ktoś, jak zwykle, zapomniał nut.
Ktoś się nie przygotował, choć byliście na dziś umówieni.
Ktoś się nie pojawił, choć był dziś bardzo potrzebny.
Ktoś się mądruje, choć wiesz, że nie ma racji.
Listę można rozbudowywać w nieskończoność.
Dziś nie będziemy mówić o radzeniu sobie w takich sytuacjach, ponieważ pisałem już o tym w trzecim odcinku 24 czwartków, dzieląc się z Tobą pięcioma sposobami na uwolnienie emocji. Pamiętaj o nich i korzystaj w trudnych chwilach.
Złość na innych – trzy scenariusze
Co może się stać z nieprzepracowaną złością na innych? Oto trzy scenariusze:
1. Arcymistrz tłumienia złości
Jeśli dojdziesz do perfekcji w udawaniu, że nic Cię „nie rusza”, ogromne pokłady nierozładowanej złości zalegną głęboko w Tobie. Być może nawet nie zauważysz, że dzieje się coś złego. Po prostu poczujesz zmęczenie, które nie będzie ustępować, zniechęcenie wobec coraz większej liczby spraw i osób, frustrację w najbardziej banalnych okolicznościach i wreszcie całkowite wypalenie. Nie zdziwię się, jeśli dołączą do tego objawy czysto fizyczne. Zły sen, nieprzerwane napięcie ciała, wyczerpanie, słabość i wiele innych. Nie muszę mówić, że będzie tylko gorzej.
2. Wybuchowa loteria
Jeśli próbujesz wyspecjalizować się w tłumieniu złości, ale daleko Ci do mistrzostwa, prawdopodobnie zatrzymasz się na etapie, w którym dotknie Cię większość objawów wymienionych w pierwszym punkcie, ale co jakiś czas będziesz wybuchać w najmniej spodziewanych okolicznościach. Niestety, będzie się to także zdarzać podczas prób. To o tyle niebezpieczny scenariusz, że niszczy nie tylko Ciebie, ale także otoczenie.
3. Tyrani tak mają
I wreszcie trzecia możliwość. Twoja złość natychmiast i każdorazowo zmienia się w krzyk, opryskliwość, pretensje, niezrozumienie i oczekiwania. Dochodzisz do wniosku, że wielcy artyści tak mają. Że prowadzenie zespołu i osiąganie z nim sukcesów musi być okupione cierpieniem. Co więcej, widzisz, że „trzymanie ludzi krótko” przynosi efekty. Może nie jest miło i trudno mówić o relacjach w zespole, ale przynajmniej dzięki metodzie silnej ręki, pokrzykiwaniu i zastraszaniu, zdobyliście nagrodę w konkursie. Można świętować sukces i zabrać się do pracy nad kolejnym. Po cichu wierzę, że jako osoba, która zdecydowała się czytać 24 czwartki, nie postępujesz według tego scenariusza albo masz tego typu doświadczenia już dawno za sobą.
Spotkałem się z każdym z powyższych typów liderów. Niektóre elementy tych scenariuszy przerobiłem na sobie. Dziś, po wielu latach, wiem już czego należy się wystrzegać. I dlatego pozwalam sobie o tym pisać.
Złość na siebie
Kolejna ze specjalizacji dyrygentów i liderów to złość na siebie. Osoby zarządzające grupą, starające się dawać przykład, biorące odpowiedzialność za innych, są bardzo wyczulone na… swoim punkcie.
Potrafimy godzinami analizować podjęte decyzje, wypowiedziane słowa, zaistniałe sytuacje. Robimy to z różnych powodów:
chcemy być perfekcyjni,
nie chcemy się pomylić,
czujemy przytłaczającą odpowiedzialność,
brak nam zdrowego poczucia własnej wartości,
pragniemy podziwu zespołu,
czujemy się oceniani,
chcemy potwierdzić słuszność swoich wyborów,
bardzo chcemy osiągnąć spełnienie i sukces.
Przypuszczam, że, podobnie jak ja, odnajdujesz siebie w którymś z powyższych zdań. Zapewniam, że to nic złego. Opisują one każdego człowieka, nie tylko lidera. To bardzo ludzkie potrzeby i odczucia.
Złość na siebie pojawia się, gdy czujemy, że nie sprostaliśmy własnym oczekiwaniom. Często nie myślimy, na ile są one słuszne i realistyczne. Czujemy, że zawiedliśmy, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, że się nie nadajemy. Jesteśmy przekonani, że mogliśmy zrobić coś inaczej, lepiej, wcześniej, dokładniej. To przykre i przytłaczające uczucie. Ważne, by przekuć je w coś dobrego.
Od złości do zmiany
Oba rodzaje złości mogą okazać się bardzo konstruktywne. Wymaga to jednak:
uważności (dostrzegania sygnałów),
świadomości (interpretacji zdarzeń i odczuć),
refleksji (przemyślenia i podjęcia mądrych decyzji).
Jak złość na innych może doprowadzić do pozytywnej zmiany?
Cofnij się do któregokolwiek z przywołanych przykładów, odnoszących się do Twoich śpiewaków. Twój gniew, kiedy już go zauważysz, powinien doprowadzić Cię do następujących pytań:
Czy Twoje oczekiwania zostały jasno zakomunikowane?
Czy zostały uzasadnione, wytłumaczone, uargumentowane?
Czy powszechnie wiadomo, że chcesz pracować wg ustalonych zasad?
Czy wykazujesz się mądrą konsekwencją w ich egzekwowaniu?
Czy świecisz przykładem, czyli przestrzegasz ustalonych reguł?
Jeśli frustrujące zjawisko jest powszechne (ogólnozespołowe), rozwiązanie problemu odnajdziesz w tym spośród powyższych pytań, na które odpowiedź brzmi: „nie”. Podejmij więc działania, które pozwolą Ci zmienić odpowiedź na „tak”.
Jeśli sytuacja się powtarza i dotyczy konkretnej osoby lub osób (a na wszystkie powyższe pytania możesz odpowiedzieć „tak”), musisz zająć się konkretnymi osobami. Należy sprawić, by zrozumiały zasady i spróbowały dostosować się do reguł akceptowanych i stosowanych przez zespół. W skrajnych przypadkach trzeba będzie rozstać się z taką osobą lub osobami.
Jak widzisz, na gruncie frustracji, a nawet gniewu na innych, można zbudować lepszą rzeczywistość. Czy tak samo będzie się działo w przypadku złości na siebie? Sprawdźmy!
Złość skierowana do wewnątrz jest ważnym sygnałem. Opowiada nam o nieprzepracowanych problemach, potrafi także zasygnalizować potrzebę zmiany: zachowania, miejsca, środowiska, otoczenia.
Frustracja z powodu przytłoczenia obowiązkami może Ci dawać sygnał dotyczący złej samoorganizacji, braku podziału obowiązków, lekkomyślnego nakładania na siebie zbyt wielu zobowiązań. Gniew z powodu nieudanego koncertu może doprowadzić do wcześniejszego rozpoczynania przygotowań, analizy umiejętności śpiewaków i ich potrzeb w tym zakresie, lepszego opanowania partytury, lepszego doboru utworów, lepszego wyboru miejsca i okoliczności koncertu. Ciągnąca się za Tobą złość na siebie i wszystko co dookoła, a może raczej narastająca frustracja i poczucie, że wszystko Cię uwiera, może być sygnałem do poważnego przemyślenia tego, czy to co robisz i z kim to robisz ma jeszcze dla Ciebie sens. Czy tak wyobrażasz sobie swoje życie, czy taka codzienność Cię satysfakcjonuje.
Jak widzisz, złość na siebie ma wielką moc. Nie musi Cię niszczyć. Wręcz przeciwnie – może pomóc Ci dokonać zmian, które uczynią Twoją rzeczywistość o wiele lepszą.
Ćwiczenie
Na koniec zapraszam Cię do wykonania ćwiczenia. Składa się ono z dwóch etapów. W pierwszym określamy to, co nas złości, w drugim – to, co moglibyśmy z tym zrobić.
Dla zobrazowania pierwszego etapu, zamieszczam poniżej własną tabelę. W jej pierwszej kolumnie znajdziesz wynik refleksji, która zrodziła się w mojej głowie podczas jednego z ostatnich leśnych spacerów z Timkiem.
Moje ćwiczenie (pdf)
Szablon dla Ciebie (pdf)
Zachęcam Cię do wypełnienia obu kolumn i stopniowego wprowadzenia w życie zmian. Jestem ciekaw, jakie osiągniesz efekty!
Życzę Ci jak najmniej powodów do złości. A jeśli już wpadniesz w gniew, niech poprowadzi Cię on w stronę dobrej zmiany. 🙂

Dodaj komentarz