Dzień dobry, Moniko.
Dziś chciałbym podzielić się z Tobą tym, jak i kiedy mówię: nie wiem. To trudne, zwłaszcza dla dyrygenta i lidera. Jeśli jednak opanujesz tę sztukę, zyskasz ulgę, poczucie wolności i szacunek.
Czy naprawdę musisz wiedzieć?
Mam prowadzić i decydować. Muszę mieć rację.
Wszyscy oceniają to co robię i mówię. Nie mogę się mylić.
Skoro nie wiem, pewnie się nie nadaję.
Jak mogę nie wiedzieć? Inni na pewno to wiedzą.
Jeśli okaże się, że się mylę, stracę autorytet.
Z takim podejściem trudno powiedzieć „nie wiem”. Zastanówmy się jednak nad zasadnością powyższych przekonań:
1. Mam prowadzić i decydować. Muszę mieć rację.
Owszem, jeśli masz prowadzić i decydować, nie możesz ciągle się mylić. Czy jednak istnieje na świecie choćby jeden lider, który zawsze ma rację? Każdy, kto coś robi, a zwłaszcza osoba, która podejmuje wyzwania, wypływa na nieznane wody i tworzy coś innowacyjnego, popełnia błędy. To nieuniknione i całkowicie naturalne.
2. Wszyscy na mnie patrzą, oceniają to co robię i mówię. Nie mogę się mylić.
Patrzą i oceniają, ale nie tak wnikliwie, jak to sobie wyobrażasz. Nie uznają Cię też za osobę nieomylną. Jeśli tak sądzisz, to jest to tylko Twoja wyobraźnia, która w tym wypadku niestety nie pomaga. Możesz się mylić. To ludzka rzecz.
3. Skoro nie wiem, pewnie się nie nadaję.
O tym, czy się nadajesz świadczą rezultaty Twoich działań. Atmosfera pracy, poziom zespołu, poruszające koncerty. Wiedzę możesz uzupełnić.
4. Jak mogę nie wiedzieć? Inni na pewno to wiedzą.
Możesz nie wiedzieć. Nikt nie wie wszystkiego. Także w dziedzinie, w której się specjalizuje. Uczymy się całe życie. Na szczęście.
5. Jeśli okaże się, że się mylę, stracę autorytet.
Być może, jeśli będą to sprawy podstawowe i będziesz je zaniedbywać regularnie. Jeśli jednak dokładasz starań, by dobrze się przygotowywać, jesteś przyjazną i życzliwą osobą, która szanuje innych, nie stracisz autorytetu. Traci go ten, kto usiłuje wmówić Ci, że jako lider i dyrygent nie możesz się pomylić i za każdym razem chętnie wytknie Ci błąd. Taka osoba sama wystawia sobie świadectwo, ukazując swą krótkowzroczność i brak empatii.
Jak widzisz, nie tak trudno uznać swoje odczucia za coś prawdziwego, podczas gdy często są one zbudowane na niepotrzebnym strachu i obawach o sprawy, które tak naprawdę nie mają znaczenia.
Skoro wiemy już, że możemy pozwolić sobie na pomyłkę lub niewiedzę, pora na ostrzeżenie przed osobami, które wiedzą wszystko i na każdy temat.
Eksperci od wszystkiego
W dzisiejszych czasach „wszyscy wiedzą wszystko”. Mamy wręcz wysyp ekspertów i autorytetów we wszelkich dziedzinach. Oni zawsze wiedzą. Raczej nie używają „nie wiem”. Powody?
Łatwy dostęp do informacji. Najczęściej wątpliwej jakości.
Algorytmy, bańki i lajki, czyli media społecznościowe.
Brak odpowiedzialności za dawane porady.
Brak konieczności podejmowania decyzji na podstawie wyrażanych opinii.
Te czynniki sprawiają, że osoba, która czuje taką wewnętrzną potrzebę, może wypowiadać się na każdy temat z pełnym zaangażowaniem, nawet jeśli się na czymś nie zna. Słuchamy takiej osoby, podobnie jak konsumujemy zalewające nas marnej jakości treści. Milczymy, kiedy należałoby powiedzieć „sprawdzam”.
Piszę o tym dlatego, żeby uświadomić Ci, iż w Twoim zespole lub w jego otoczeniu mogą znajdować się samozwańczy eksperci, którzy chętnie:
wypowiedzą się na każdy temat,
będą dyskutować z Twoim poglądem lub decyzją,
ocenią Twoje metody i wybory oraz ich efekty.
Naszym pierwszym zadaniem jest dbanie o to, by samemu nie stać się taką osobą. Przemądrzały i wszystkowiedzący lider to coś, czego nie życzę żadnemu zespołowi.
Równie ważne jest poradzenie sobie z działaniami takich osób w zespole, zanim wpłyną one na atmosferę prób i efektywność pracy.
Mam swoje sprawdzone sposoby postępowania w sytuacjach, w których ktoś, z tego czy innego powodu, musi regularnie udzielać rad i oceniać pomysły, decyzje i działania. Tę wiedzę przekazuję jednak wyłącznie podczas indywidualnych konsultacji.
Zdradzę może tylko tyle, że zawsze uważnie słucham. Jeśli uwagi mają sens, dziękuję za nie i z nich korzystam.
Nie wiem – trzy zasady
Jak sprawić, by obawa przed ujawnieniem naszych wątpliwości lub niewiedzy nie paraliżowała nas podczas każdego spotkania z zespołem? Oto trzy założenia, których należy się trzymać:
Całkowitej ignorancji mówimy nie
Milczenie jest złotem
Nie wiem, ale się dowiem
1. Są rzeczy, które należałoby wiedzieć. Określiłbym je jako podstawy+. Zastanów się spokojnie i uczciwie, co musisz wiedzieć o utworze, kompozytorze, sposobie śpiewania, organizacji czasu itp. Dodaj do tego odrobinę dodatkowej wiedzy, jakiś pomysł, ciekawostkę, coś wyróżniającego.
2. Milcz. Jak najczęściej. Usłyszysz więcej. Przemyślisz więcej. A kiedy coś powiesz, będzie to prawdopodobnie bardziej wartościowe.
3. Jeśli tylko tego chcesz, możesz się dowiedzieć. Żyjemy w czasach nieograniczonego dostępu do informacji. To przekleństwo, ale zarazem błogosławieństwo. Jeśli zatem dziś czegoś nie wiesz, jutro możesz już wiedzieć. Zapowiedz, że sprawdzisz i sprawdź.
Jak i kiedy mówić „nie wiem”
Jak mówić „nie wiem”? Niekoniecznie wprost. Można przecież użyć takich sformułowań, jak: „niebawem się okaże”, „będę wiedzieć jutro”, „dam wam znać”, „podeślę wam to”, „sprawdźcie sami, to bardzo ciekawe”, „zastanawiam się nad tym”, „jeszcze nie wiem, ale mam pewien pomysł” itd.
Doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli od czasu do czasu rozłożysz ręce, uśmiechniesz się i powiesz „nie wiem”, będzie to nie tylko zupełnie nieszkodliwe, ale nawet zabawne.
Kiedy mówić „nie wiem”? Najprościej byłoby stwierdzić – wtedy, kiedy czegoś nie wiesz. Ale nie zawsze jest to konieczne. Przede wszystkim nie wkraczaj niepotrzebnie w obszar, w którym brak Ci wiedzy. Zajmuj się tym, w czym czujesz się pewnie. Pozostałe sprawy postaraj się zostawić do czasu, w którym uzupełnisz wiedzę. Dotyczy to zarówno kwestii muzycznych, jak i organizacyjnych.
Pomijając na chwilę naszą rolę jako dyrygentów i liderów, chciałbym gorąco zarekomendować mówienie „nie wiem” zawsze, gdy rzeczywiście czegoś nie wiemy lub nie mamy pewności. Krótko mówiąc – unikajmy pustych dyskusji opartych na wątłej i niesprawdzonej wiedzy.
Bądźmy tymi, których słucha się uważnie dzięki ich powściągliwości i mądrości, a nie dlatego, że chętnie wypowiadają się na każdy temat.
Wolność, ulga, uśmiech
Zrzucenie z siebie ciężaru nieomylności, wyobrażonych oczekiwań, wewnętrznej presji doskonałości i nieustannej czujności w oczekiwaniu na pytanie, na które nie znamy odpowiedzi, jest prawdziwie wyzwalające. Mówiąc uczciwie, nie znajduję argumentów za uporczywym noszeniem na sobie tego ciężaru. Szkoda życia na okopywanie się, udawanie, ciągłe obawy. To Twoje życie – przeżywaj je prawdziwie i tak, jak chcesz, a nie tak, jak, być może, chcą je widzieć inni. ☺️
Jestem ciekaw Twoich doświadczeń związanych z mówieniem „nie wiem”. Możesz podzielić się nimi ze mną, odpisując na tę wiadomość. ✉️

Dodaj komentarz