Od ponad roku nie scrolluję. Przepraszam – zawsze regularnie zostawiałem serduszka lub lajki, doceniając czyjeś działania lub po prostu chcąc sprawić komuś przyjemność i zwiększyć zasięgi. Teraz zdarza się to bardzo rzadko.
Postanowiłem nie szukać kompromisu. Zero przeglądania.
(Swoją drogą, nie wierzyłem, że będę w stanie pozostać w tak zwanych mediach społecznościowych, publikując, ale nie scrollując. Czasem to, co wydaje się niemożliwe, okazuje się wykonalne.)
Słucham: Ólafur Arnalds, they sink
