Lubię miejsca, w których człowiek jest, ale jakby go nie było. Miasteczka bez większego znaczenia, wioski zagubione wśród pól.
Zatrzymuję samochód, wysiadam i po kilku krokach wiem, że nie spotkam tu nikogo.
Nadal umiem być sam, ale nie chciałbym już być samotny. Wiem, że ktoś na mnie czeka, ktoś tęskni, a gdy wrócę, będzie szczęśliwy.
Czy to nie piękne, że odnajdujemy się nawzajem, aby stać się dla siebie domem?
Słucham: Ēriks Ešenvalds – Only in sleep
Słucham: Artur Honegger – De profundis clamavi z Symfonii Liturgicznej.
